Czy każde dziecko potrzebuje czasu na adaptację?

Pierwsze dni w przedszkolu potrafią wyglądać bardzo różnie. Jedno dziecko kurczowo trzyma rodzica za rękę i protestuje przy rozstaniu. Drugie po kilku minutach biegnie do zabawek. Trzecie przez pierwszy tydzień wchodzi do sali z uśmiechem, a dopiero po pewnym czasie zaczyna rano mówić: „Nie chcę iść do przedszkola”.
Czy zatem każde dziecko potrzebuje adaptacji?
Tak. Każde dziecko przechodzi proces adaptacji do nowego środowiska. Nie każde jednak potrzebuje na niego tyle samo czasu i nie każde przeżywa go w sposób widoczny dla dorosłych.
To bardzo ważne rozróżnienie. Adaptacja nie jest bowiem synonimem płaczu, trudnych rozstań czy niechęci do przedszkola. Jest naturalnym procesem psychologicznym, podczas którego dziecko poznaje nowe miejsce, ludzi, zasady, rytm dnia i stopniowo buduje poczucie bezpieczeństwa.
Adaptacja to proces, a nie problem do rozwiązania.
W psychologii rozwojowej przejście z jednego znanego środowiska do drugiego traktowane jest jako proces zmiany i przystosowania. Dla małego dziecka rozpoczęcie przedszkola oznacza bardzo wiele nowości jednocześnie: nową przestrzeń, nowych dorosłych, grupę dzieci, nowe dźwięki, zasady, rytuały, pory posiłków, odpoczynku i zabawy, a przede wszystkim okresowe rozstanie z rodzicem.
Nawet jeżeli dziecko reaguje na te zmiany z zaciekawieniem, jego układ nerwowy nadal musi nauczyć się funkcjonowania w nowym środowisku.
Badacze zajmujący się przechodzeniem małych dzieci z domu do placówek opiekuńczo-edukacyjnych podkreślają, że takie przejście należy rozumieć właśnie jako proces, a nie pojedyncze wydarzenie. W badaniu Drugli i współpracowników obejmującym 113 małych dzieci obserwowano zarówno ich zachowanie, jak i poziom kortyzolu. Początek pobytu w placówce w obecności rodziców był stosunkowo spokojny, natomiast pierwsze tygodnie po rozpoczęciu samodzielnego pobytu były dla wielu dzieci bardziej wymagające. Po trzech miesiącach poziom kortyzolu ponownie był niski, a rodzice i opiekunowie oceniali dobrostan większości dzieci jako wysoki.
To pokazuje, że adaptacja potrzebuje przede wszystkim doświadczenia i czasu.
Każde dziecko się adaptuje, ale nie każde cierpi podczas adaptacji.
Warto odejść od myślenia:
„Płacze, więc się adaptuje” albo „Nie płacze, więc adaptacji nie potrzebuje”.
Oba stwierdzenia są zbyt dużym uproszczeniem.
Dziecko, które pierwszego dnia bez problemu żegna rodzica, również przystosowuje się do nowej sytuacji. Może być bardziej otwarte na nowe doświadczenia, łatwiej regulować pobudzenie albo mieć wcześniejsze doświadczenia rozstań z rodzicem.
Inne dziecko będzie potrzebowało najpierw obserwować. Jeszcze inne może intensywnie protestować.
Badania pokazują bardzo duże różnice indywidualne w przebiegu adaptacji. W badaniu Datlera i współpracowników dotyczącym 104 dzieci w wieku od 10 do 33 miesięcy obserwowano znaczące różnice w sposobie, w jaki dzieci stopniowo oswajały się z nowym środowiskiem opieki.
Podobne zróżnicowanie obserwuje się w przypadku lęku separacyjnego. Badania podłużne pokazują, że jego nasilenie i przebieg mogą przyjmować bardzo różne trajektorie rozwojowe.
Dlatego nie istnieje jeden prawidłowy sposób adaptowania się dziecka do przedszkola.
Dlaczego jedno dziecko potrzebuje dwóch dni, a inne kilku tygodni?
Na przebieg adaptacji wpływa wiele czynników.
Temperament dziecka
Temperament jest biologicznie uwarunkowanym sposobem reagowania na otoczenie. Niektóre dzieci szybko zbliżają się do nowych osób i przedmiotów, inne potrzebują więcej czasu, aby najpierw przyjrzeć się sytuacji z bezpiecznej odległości.
Dziecko ostrożne, wrażliwe na bodźce czy wolniej przyzwyczajające się do zmian nie jest mniej samodzielne ani gorzej przygotowane do przedszkola. Jego układ nerwowy po prostu potrzebuje większej liczby powtarzalnych doświadczeń, zanim nowa sytuacja zacznie być przewidywalna.
Badania dotyczące przechodzenia dzieci do nowych środowisk edukacyjnych wskazują, że temperament związany z większą lękliwością może być jednym z czynników wpływających na początkową ostrożność i wycofanie w nowym środowisku.
Wiek i etap rozwojowy
Znaczenie ma również rozwój poznawczy i emocjonalny dziecka.
Lęk separacyjny jest naturalnym elementem rozwoju. American Academy of Pediatrics podkreśla, że jego nasilenie bardzo różni się między dziećmi, a dla części z nich rozstania pozostają trudne także w wieku przedszkolnym.
Małe dziecko inaczej niż dorosły rozumie również czas. Zdanie „mama wróci po południu” może być dla trzylatka bardzo abstrakcyjne. Znacznie łatwiejszy do zrozumienia jest komunikat:
„Mama wróci po obiedzie i odpoczynku”.
Dotychczasowe doświadczenia
Dziecko, które wcześniej pozostawało pod opieką dziadków, niani, chodziło na zajęcia bez rodzica albo zna środowisko grupowe, może dysponować większą liczbą doświadczeń pokazujących:
„Rodzic wychodzi, ale zawsze wraca, a inni dorośli również potrafią się mną zaopiekować”.
Nie oznacza to jednak, że dziecko bez takich doświadczeń będzie miało trudną adaptację. Jest to tylko jeden z wielu elementów.
Relacja z nauczycielem
Jednym z najważniejszych czynników wspierających rozwój małych dzieci są stabilne, responsywne relacje z dorosłymi.
Center on the Developing Child Uniwersytetu Harvarda opisuje znaczenie tzw. serve and return, czyli codziennych, wzajemnych interakcji, w których dorosły zauważa sygnał dziecka i adekwatnie na niego odpowiada. Takie responsywne relacje wspierają rozwój mózgu, regulację emocji oraz pomagają dziecku radzić sobie ze stresem.
W praktyce przedszkolnej oznacza to coś bardzo prostego, ale niezwykle ważnego:
dziecko potrzebuje doświadczyć, że nauczyciel je zauważa, rozumie jego komunikaty, pamięta o jego potrzebach i potrafi pomóc mu wtedy, kiedy jest trudno.
Z czasem nauczyciel może stać się dla dziecka jedną z osób, przy których czuje się bezpiecznie również podczas nieobecności rodzica.
Płacz podczas rozstania nie oznacza, że dziecko nie jest gotowe.
To jeden z częstszych niepokojów rodziców.
Dziecko płacze przy rozstaniu, więc pojawia się myśl:
„Może jest za małe?” „Może robimy mu krzywdę?” „Inne dzieci nie płaczą, więc coś jest nie tak”.
Tymczasem płacz jest przede wszystkim formą komunikacji i regulowania napięcia.
Dziecko może jednocześnie:
tęsknić za rodzicem,
protestować przeciwko rozstaniu,
czuć się bezpiecznie z nauczycielem,
po kilku minutach rozpocząć zabawę
i stopniowo tworzyć pozytywną relację z przedszkolem.
Sam płacz przy drzwiach mówi więc niewiele o całym funkcjonowaniu dziecka.
Znacznie ważniejsze jest to, co dzieje się później.
Czy dziecko pozwala się pocieszyć? Czy po pewnym czasie zaczyna się bawić? Czy interesuje się otoczeniem? Czy nawiązuje kontakt z nauczycielem? Czy je, odpoczywa i stopniowo zaczyna uczestniczyć w życiu grupy?
To właśnie te sygnały mówią znacznie więcej o przebiegu adaptacji.
A co z dzieckiem, które w ogóle nie płacze?
Również ono może potrzebować czasu.
Niektóre dzieci bardzo szybko eksplorują nowe miejsce. Inne przez pierwsze dni funkcjonują spokojnie, ponieważ przede wszystkim obserwują i zbierają informacje o otoczeniu.
Dlatego brak płaczu nie powinien być traktowany jako dowód na to, że proces adaptacji już się zakończył.
Badania nad fizjologiczną reakcją dzieci na zmianę środowiska pokazują, że przejście do nowej placówki lub szkoły może wiązać się ze zwiększoną aktywacją układu stresu także wtedy, gdy zewnętrzne zachowanie dziecka nie wydaje się szczególnie niepokojące. W badaniu Leblond i współpracowników większość dzieci rozpoczynających szkołę wykazywała wzrost poziomu kortyzolu w pierwszych dwóch tygodniach, ale sposób powrotu do wcześniejszego poziomu różnił się między dziećmi.
Nie oznacza to oczywiście, że przedszkole jest dla dziecka „szkodliwym stresem”.
Krótkotrwała mobilizacja organizmu w obliczu nowości jest naturalną częścią przystosowania.
Współczesna wiedza o rozwoju dziecka wyraźnie odróżnia stres możliwy do regulowania w obecności wspierających dorosłych od nadmiernego, przewlekłego stresu. Stabilne i responsywne relacje pomagają dziecku odzyskiwać równowagę.
Adaptacja nie zawsze przebiega liniowo.
To kolejna bardzo ważna informacja dla rodziców.
Proces adaptacji może wyglądać tak:
pierwszy dzień - zachwyt, drugi dzień - zachwyt,trzeci dzień - protest, piąty dzień - spokój, kolejny poniedziałek - ponowny płacz.
I nadal może to być zupełnie prawidłowy przebieg adaptacji.
Małe dziecko stopniowo zaczyna rozumieć, że przedszkole nie było jednorazową przygodą, ale stało się elementem jego codzienności.
Badanie Drugli i współpracowników bardzo dobrze pokazuje, że proces przystosowania nie musi przebiegać po prostej. Pierwsze dni z rodzicem były spokojniejsze, następnie po rozpoczęciu samodzielnych pobytów pojawiał się bardziej wymagający okres, a z czasem funkcjonowanie dzieci ponownie stawało się stabilniejsze.
Dlatego pojedynczy trudniejszy poranek nie oznacza „cofnięcia adaptacji”.
Czasem adaptacje widać dopiero w domu.
Dziecko może przez cały dzień dobrze się bawić, jeść, uczestniczyć w zajęciach i nie płakać, a po powrocie do domu:
być bardziej zmęczone,
domagać się bliskości,
łatwiej się złościć,
płakać z pozornie błahego powodu,
potrzebować więcej snu i odpoczynku.
To również może być element procesu przystosowania.
W badaniu z 2023 roku rodzice wielu dzieci obserwowali właśnie zwiększone zmęczenie i potrzebę bliskości w pierwszych tygodniach uczęszczania do placówki, mimo że w ciągu dnia dzieci funkcjonowały stosunkowo dobrze. Po kilku miesiącach zjawisko to wyraźnie się zmniejszało.
Nowe środowisko oznacza po prostu ogromną liczbę bodźców i informacji do przetworzenia.
Dlatego w pierwszych tygodniach przedszkola czasami najlepszym popołudniowym „zajęciem dodatkowym” jest… spokojny dom, rodzic i chwila wspólnej zabawy.
Co naprawdę pomaga dziecku w adaptacji?
Nie chodzi o to, aby dziecko jak najszybciej przestało płakać.
Celem adaptacji powinno być zbudowanie przez dziecko przekonania:
„To miejsce jest bezpieczne. Są tutaj dorośli, którzy mi pomogą. Wiem mniej więcej, co się wydarzy. Mama lub tata wychodzą i wracają.”
Pomagają w tym szczególnie:
Przewidywalność. Podobny rytm poranka i stały sposób pożegnania zwiększają poczucie bezpieczeństwa.
Krótkie i jasne pożegnanie. American Academy of Pediatrics rekomenduje przewidywalne, konsekwentne rytuały rozstania. Przedłużanie pożegnania może zwiększać napięcie zamiast je zmniejszać.
Nazywanie emocji. „Widzę, że jest ci smutno. Chciałbyś, żebym została. Pani Ania jest z tobą. Wrócę po obiedzie.”
Dziecko nie potrzebuje usłyszeć: „Nie płacz”. Potrzebuje poczuć, że jego emocje są możliwe do zniesienia i że dorosły potrafi mu w nich towarzyszyć.
Relacja pomiędzy rodzicem a nauczycielem. Gdy dziecko obserwuje spokojną współpracę ważnych dla niego dorosłych, nowe środowisko staje się bardziej przewidywalne.
Elastyczność. Nie każdemu dziecku będzie służył dokładnie ten sam schemat adaptacji.
I właśnie dlatego w dobrej pedagogice nie pytamy wyłącznie:
„Ile dni powinna trwać adaptacja?”
Znacznie ważniejsze pytanie brzmi:
„Czego potrzebuje to konkretne dziecko, aby poczuć się tutaj bezpiecznie?”
Kiedy trudności adaptacyjne wymagają większej uwagi?
Nie warto wyznaczać sztywnej granicy w rodzaju „po dwóch tygodniach dziecko powinno już się przyzwyczaić”.
Tempo adaptacji jest indywidualne.
Warto jednak wspólnie z nauczycielem lub psychologiem przyjrzeć się sytuacji, gdy przez dłuższy czas nie obserwujemy żadnej poprawy, a dziecko przez większość pobytu pozostaje w bardzo silnym napięciu, nie pozwala się uspokoić żadnemu dorosłemu, nie podejmuje zabawy ani kontaktu z otoczeniem, przestaje jeść lub spać albo trudności zaczynają znacząco wpływać na jego codzienne funkcjonowanie również poza przedszkolem.
W takich sytuacjach pytanie nie powinno brzmieć:
„Co zrobić, żeby przestało płakać?”
ale:
„Co próbuje nam przekazać swoim zachowaniem i jakiego wsparcia aktualnie potrzebuje?”
Nie porównujmy dzieci.
Jedno dziecko po dwóch dniach wpada do sali bez oglądania się za siebie.
Drugie po dwóch tygodniach nadal potrzebuje przy drzwiach przytulenia i zapewnienia: „Wrócę po obiedzie”.
Trzecie przez miesiąc zabiera ze sobą ulubionego misia.
Każde z nich może rozwijać się prawidłowo.
Szybka adaptacja nie świadczy o większej dojrzałości. Dłuższa adaptacja nie oznacza niezaradności. Płacz nie jest dowodem na brak gotowości, a jego brak gwarancją, że dziecko nie doświadcza napięcia.
Dojrzałość emocjonalna nie polega na tym, że dziecko nie potrzebuje dorosłego. Polega między innymi na tym, że dzięki bezpiecznym relacjom stopniowo uczy się radzić sobie z coraz większą liczbą sytuacji również bez obecności rodzica.
Zamiast pytać: "Czy moje dziecko już się zaadaptowało?"
Możemy obserwować:
Czy coraz swobodniej porusza się po przedszkolu?
Czy nawiązuje relację z nauczycielem?
Czy pojawiają się momenty spontanicznej zabawy?
Czy interesuje się innymi dziećmi?
Czy potrafi przyjąć pocieszenie?
Czy zaczyna przewidywać rytm dnia?
Czy opowiada o osobach, miejscach lub wydarzeniach z przedszkola?
Czy trudne emocje pojawiają się coraz rzadziej albo szybciej mijają?
To właśnie stopniowo rosnące poczucie bezpieczeństwa, a nie brak łez, jest jednym z najważniejszych znaków udanej adaptacji.
Każde dziecko potrzebuje adaptacji, ale własnej.
Nie istnieje jeden kalendarz, według którego dzieci powinny przyzwyczajać się do przedszkola.
Dzieci różnią się temperamentem, doświadczeniami, sposobem reagowania na zmianę, potrzebą bliskości i tempem budowania relacji.
Dlatego możemy powiedzieć:
Tak, każde dziecko potrzebuje czasu na adaptację. Ale dla każdego dziecka „czas” będzie oznaczał coś innego.
Dla jednego będą to dwa spokojne dni poznawania nowej sali. Dla drugiego kilka tygodni stopniowego budowania zaufania.
Rolą dorosłych nie jest przyspieszać ten proces za wszelką cenę.
Naszym zadaniem jest stworzyć dziecku takie warunki, aby mogło krok po kroku przekonać się:
„Jestem tutaj bezpieczny. Mogę tęsknić za mamą i jednocześnie dobrze bawić się w przedszkolu. Są tutaj ludzie, którzy mnie znają i mi pomogą. A mama i tata zawsze wracają.”
I właśnie wtedy nowe miejsce stopniowo przestaje być „nowe”.
Staje się jego przedszkolem.
Wybrane źródła naukowe:
Drugli, M. B., Nystad, K., Lydersen, S., Brenne, A. S. (2023). Do toddlers’ levels of cortisol and the perceptions of parents and professional caregivers tell the same story about transition from home to childcare? A mixed method study. Frontiers in Psychology, 14, 1165788.
Datler, W., Ereky-Stevens, K., Hover-Reisner, N., Malmberg, L.-E. (2012). Toddlers’ transition to out-of-home day care: Settling into a new care environment. Infant Behavior and Development, 35(3), 439–451.
Ahnert, L., Gunnar, M. R., Lamb, M. E., Barthel, M. (2004). Transition to child care: Associations with infant–mother attachment, infant negative emotion, and cortisol elevations. Child Development, 75, 639–650.
Leblond, M., Parent, S., Castellanos-Ryan, N., Lupien, S. J., Fraser, W. D., Séguin, J. R. (2022). Transition from preschool to school: Children’s pattern of change in morning cortisol concentrations. Psychoneuroendocrinology, 140, 105724.
Center on the Developing Child at Harvard University. Materiały dotyczące responsywnych relacji, rozwoju mózgu oraz reakcji stresowej we wczesnym dzieciństwie.
American Academy of Pediatrics, HealthyChildren.org. Materiały dotyczące lęku separacyjnego i wspierania dziecka podczas rozstań.



Komentarze